Ania i Krzysztof

… czyli historia pewnej krótkiej sesji narzeczeńskiej

Od początku lutego, roku 2017, na naszych stronach widnieje promocja o nazwie Tester. A Ania i Krzysztof pierwsi z niej skorzystali.
Ale od początku…
Krzysztof napisał do nas już wcześniej. Jakoś na początku roku. Zainteresowany żywo naszą ofertą fotoreportażu ślubnego. Chwile zajęło nam omawianie warunków, przesyłanie linków z próbkami portfolio… I tak dalej… Pomyślałem wtedy, że przecież od razu decyzji nie podejmie. Ani On, ani jego wybranka Ania. To tak samo jak z kupowaniem czegoś dla siebie. Od perfum po samochód. Od farby do ścian zaczynając, a na materacu z Ikei kończąc. Owszem, fajnie jest móc to pooglądać, dotknąć… Pomyśleć jak fajnie (lub niefajnie) byłoby to mieć… Kota w worku nikt nie chce, dlatego jakiś geniusz wymyślił tester.
W drogerii można sobie psiknąć czymś na nadgarstek, samochodem poszaleć na jeździe testowej, dostać kilka mililitrów farby, aby sprawdzić w domu czy odcień pasuje do koloru czajnika, albo wziąć taki materac i na próbę spać sobie na nim 3 miesiące…
Testowanie dodaje pewności. Upewnia w wyborze. Czasem popycha nas krok w przód lub w tył. Próbki, okresy próbne i testery. Są bez wątpienia potrzebne.
Więc czemu by nie przetestować fotografa ? Jesteśmy skazani na wybór majstra od fotek na podstawie zdjęć innych ludzi? No okej, można i tak, ale czy trzeba? A gdyby tak jakiś mały Testerek? Taka próbka. Psik perfum.
Zaproponowałem więc Krzysztofowi nasz tester. Mini sesję narzeczeńską. Niezobowiązującą i darmową. Zgodził się. Co mógł stracić? Chyba nic.
Umówiliśmy się w jednym z warszawskich hoteli w centrum, a ja, ufając mapom google, spóźniłem się tylko 50 minut. Dobrze, że moi nowi potencjalni klienci okazali się bardzo wyrozumiali.
Krzysztof pomógł mi wtaszczyć wszystkie graty. Po prostu przyjęli mnie bardzo ciepło.
Pogadaliśmy chwilę, wypiliśmy kawę i zaczęliśmy zdjęcia. Przemeblowanie całego hotelowego mieszkania było tylko jednym z etapów. Musieliśmy na wylot poznać skomplikowany system hotelowych włączników światła, gniazdek, lampek, zasłon, itd…
Nikt nie zauważył, jak szybko upłynął czas. Nikt nie zauważył, jak szybko zrobiło się ciemno. Czas wracać.
Pierwsza sesja Testera przebiegła sprawnie, szybko, miło i owocnie. No i najważniejsze – chyba pomogła Ani i Krzysztofowi przekonać się do nas… Ale ciiiiiiii….Nie zapeszajmy.