Magda i Adam

…czyli krótka historia z pudrem w tle…

Był taki dzień zimowy, gdy było mroźno i padał śnieg…Dzień jakich wiele. A większość polskich Kowalskich siedziała wtedy przy Familiadzie.
Z Adamem umówiliśmy się może 2 dni wcześniej, a jedynym jego warunkiem było: „…muszę zapytać Magdy. Czy chce…”
Okazało się, że mają chwilkę, i że wspólnych zdjęć mają, w sumie, niewiele.
Przyjechali więc do nas, a właściwie do domu Asi, której mama przygotowała przesuperowski obiad.
Potem kawa… i zamiast o 13, w plenerze byliśmy sporo po 14. A z nami Jula, młodsza siostra Asi. Był też Bobek. No, jakże byłoby bez niego.
Mieliśmy ze sobą wszystko, nawet stare analogowe obiektywy z czasów RFN i NRD. Mieliśmy lampy, herbatę, kubki i mnóstwo różnych sweterków.
 Zaczęliśmy przygotowania do zdjęć. Asia przygotowywała ciuchy dla Magdy i Adama. Magda przygotowywała sobie makijaż. Julka odkrywała tajemnice okolicznych bezdroży. Ja przygotowywałem aparat i lampy. A Bobek? Bobek jest psem prawie myśliwskim :). To chyba dlatego wystrzelił z auta jak z procy, gdy tylko otworzyły się drzwi. Złapał trop i pobiegł w krzaki. Jednak instynkt daje o sobie znać bardzo silnie. Na tyle silnie, że zaaferowany obcym zapachem Bobek przebiegł po niestety martwym lisku, nie zwróciwszy na niego najmniejszej uwagi. Z takim psiakiem każdy czułby się bezpiecznie. Każdy miał swoje zajęcie. Adam nie miał zbyt wiele do roboty. No właśnie… Adam… Mieliśmy tego nie ujawniać, ale trzeba przyznać, że jego ładna matowa skóra  to również nie jest efekt retuszu. To Magda  opruszyła delikatnie, delikatnym pudrem, delikatne lico Adama. Szantażując go nieco i używając gróźb oraz siły. Ale pozwolił. co miało naprawdę niebagatelne znaczenie.
Same zdjęcia przebiegały bardzo sprawnie, bo inaczej chyba być nie mogło. Nie dość, że  ekipa fachowa to i jeszcze modele nie z pierwszej łapanki. Magda przed obiektywem spędziła już wiele godzin. Adam spędził z Magdą już wiele miesięcy, więc też, siłą rzeczy, wciągnięty został w świat fotografii. Nawet Bobek uczestniczył już z nami w wielu sesjach, więc dobrze wie gdzie się znaleźć, gdy naciskamy spust migawki. Dokładnie tam, gdzie nie powinien! Może kiedyś nadarzy się okazja by i Wam pokazać zdjęcia, które nasz psiaczek upiększył swym uroczym pyszczkiem.
Tak, naprawdę, wszystko szło dobrze. Zdjęcie za zdjęciem. Poza za pozą. Co jakiś czas wchodziliśmy sobie do auta, by się ugrzać. Napić się herbatki. Potem znów spokojnie właziliśmy w ten śnieg po kolana. Spokojnie układaliśmy kadry. Spokojnie zmienialiśmy stylizacje, a dłonie Adama spokojnie zmieniały kolor na siny.
Ta sesja, jak każda chyba, była przepełniona dobrym nastrojem. Był śmiech i żarty. Było pozowanie i wygłupy. Były przemarznięte dłonie i była gorąca herbata. Był nadzwyczaj żywotny Bobek i lisek, który niestety nie miał tyle szczęścia.
A po zdjęciach jeszcze były narty i grzane wino.
Taki wachlarz doznań można znaleźć tylko tam. W Dobroniu, pod lasem.

Chwila autoreklamy : Magda i Adam skorzystali z nadzwyczajnej promocji Tester, której warunki poznacie klikając >>>>tutaj<<<<
A może jeszcze kilka zdjęć ślubnych i plenerowych? Zapraszamy >>>>tutaj<<<<